Dziewczynki-żony

Nie mogę spać. Patrzę raz, drugi i trzeci na zdjęcie małej Rani. Była najpiękniejszą dziewczynką w Nakkapalli. Tryskała radością, uwielbiała rysować i tańczyć. Nie  potrafiła mówić po angielsku, ale była między nami jakaś szczególna więź. Rani lubiła trzymać mnie za rękę i przytulać się do mnie. Jej oczy były jak dwa duże słoneczka, wielkie, bystre, promieniujące dziecięcym szczęszciem.

– Co u Rani? – zadaję pytanie Peterowi, jej bratu, z którym bardzo dawno nie rozmawiałam na czacie. ( imię zmienione)

– U Rani wszystko dobrze. Wyszła za mąż.

Zmroziło mnie. Przecież dopiero co była małą dziewczynką wybuchającą salwami śmiechu, tańczącą  „ Kaczuchy” i polskiego „ Grozika” na naszych warsztatach edukacyjnych.

– Ale przecież ona jest niepełnoletnia! Jak to wyszła za mąż?

– Tak, wyszła i ma już syna. – mówi Peter i przysyła mi zdjęcie dojrzałej kobiety ubranej w złociste sari, trzymającej papuśnego malucha na rękach.

Wbijam wzrok w to zdjęcie. Usiłuję wyczytać z niego jak najwięcej. Czy jest szczęśliwa, co myśli, co czuje?

– Peter, ale czy ona chciała wyjść za mąż?

– To rodzice zdecydowali. Jej mąż ma 25 lat. Zajmuje się hodowlą owiec. Nie mamy teraz finansowych problemów.

– Czyli zmusili ją do małżeństwa?

-…no można tak powiedzieć – Peter jakby się wahał z odpowiedzią, ale doceniam jego szczerość.

– A co z pozostałymi dziewczynkami, które przychodziły na nasze warsztaty?

– Też wyszły za mąż. Tak już u nas jest, że rodzice wydają za mąż swoje córki w wieku nastoletnim..

Wyrażam swoje oburzenie, mówię, że to przestępstwo, bo w Indiach, aby wyjść za mąż trzeba mieć ukończone 18 lat.

Ale uczucie jakie mnie ogarnia to bezsilność.

Człowiek jedzie pół świata z kagankiem oświaty do zapadłej indyjskiej wsi, inspiruje, zachęca, promuje rozwój, edukację, a lokalna społeczność będąca niewolnikiem swoich obyczajów i tradycji niszczy wszystko. Radość, marzenia, zgasi w zarodku, zdusi, zadepcze, stłamsi młode życie.

Wpatruję się w zdjęcie Rani – młodej mamy. Widzę w jej oczach skradzione dzieciństwo, przedwczesną dorosłość…. i patrzę na delikatnie odrastające kosmyki włosów na jej czole… młode kosmyki… dziecięce kosmyki… Rani jest wciąż dzieckiem.

– Peter, pozdrów Rani ode mnie i przekaż, że ją odwiedzę. Wszystkie dziewczynki odwiedzę!

I już wiem na sto procent, że pewnego dnia wrócę do Nakkapalli.